Wiecie, że fotografia bywa zaskakująca?

Ciekawe pytanie, jak na początek wpisu o pewnej sesji narzeczeńskiej.

Na każdej takiej sesji słyszę “tylko weź nam pomóż, bo my tacy niefotogeniczni”. Zastanawialiście się kiedyś skąd bierze się takie myślenie?

Kurcze, tyle pytań, a żadnej odpowiedzi… Zaczniemy zatem od końca i pozbierajmy ziarnko do ziarnka.

W dzieciństwie nauczono Nas, że wyznacznikiem dobrego zdjęcia jest uśmiech i niegarbienie się. Jednak fotografia jest o wiele prostsza. Kocha naturalność. Kocha, gdy się dzieje. Kocha emocje.

Dlatego nie myślcie, że jesteście niefotogeniczni. Fotografia kocha każdego.

Zaufajcie temu gościowi schowanemu za tym dziwnym, czarnym, kłapiącym pudełkiem. Poprowadzę Was i zobaczycie, że zdjęcia to fajna zabawa. Pozwólcie ponieść się emocjom. Okaże się wtedy, że zdjęcia to nie tylko stań prosto i nie garb się.

To fajna zabawa, okrywanie siebie i drugiej połówki. Wspomniana już naturalność i emocje.

Z Eweliną i Pawłem było bardzo podobnie. W powietrzu było czuć lekką niepewność. BA! Nie chcieli nawet napisać do siebie listów. Powiedzieli, że nie są romantyczni. Nie, nie i jeszcze raz nie.  A jak to się skończyło? Śmiechem i całusami.

To jest to zaskoczenie, o którym wspomniałem na początku.

Sami zobaczcie.